piątek, 29 lipca 2016

Mini fenix i lipcowy wypał


Zamiana kawałka gliny w kamionkę, w której można zaparzyć i napić się herbaty trwa wiele dni - toczenie naczyń na wsad, suszenie, wypał, piec stygnie i... gotowe.
A gdyby tak zamknąć ten proces w jednym dniu - rano wytoczyć czajnik i czarki, wysuszyć je, zbudować piec i wypalić je drewnem w temp. 1300st. C, ostudzić i wieczorem zaparzyć i napić się herbaty.
Prawdopodobnie to przepis na katastrofę - małą katastrofę, bo to parę małych naczyń i mały piec - mini fenix - ten na zdjęciach to na razie prototyp (można go postawić w kilka minut).
Trzeba dobrać masę, żeby zniosła szybkie suszenie, szybki wypał i szybkie studzenie; sprawdzić piec, czy łapie i jak szybko temperaturę; popróbować, poeksperymentować.


Po co to wszystko? Hm... dobre pytanie.

Tymczasem kilka prac z ostatniego wypału.









wtorek, 17 maja 2016

Herbaciarze i wypał

Wypał w grupie, tak jak wspólne parzenie i picie herbaty, niesie inną energię niż robienie tego samemu. Towarzystwo to wymiana, dzielenie się i bez Moniki, Ani, Joli, Mileny i Wojtka by to nie zaistniało.








Szkliwienie, ładowanie pieca, wypał, rozładunek - to pretekst do bycia razem, rozmów i wielu litrów razem wypitych, herbaty też.
A piec, wypał? Oczekiwane 1300 st.C było, były emocje, szkliwa się dotopiły, glina spiekła, ogień szumiał.























Porcja gliny zamieniona w czarki i czajniki, które być może będą towarzyszyć inny przy wspólnym parzeniu herbaty.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Chwytny uchwyt

Taki powinien być uchwyt pokrywki. Dobry, pewny chwyt. Jest to szczególnie istotne przy małych szkliwionych formach. Tu szkliwo zwiększa "poślizg" i wypełnia zagłębienia w profilu czyniąc uchwyt mało chwytnym.



Podcięcie dla palców, faktura powierzchni, wielkość, kształt - zadbanie o te elementy czyni uchwyt w pełni funkcjonalnym, jednocześnie dopełniając formę całego naczynia.



Do zdjęć pozowały czajniki czekające na wypał.

wtorek, 5 kwietnia 2016

O skali


Pojemność czajnika ma wpływ na ukształtowanie poszczególnych jego elementów. Średnica dziobka, czy wielkość uchwytu wraz ze wzrostem pojemności też rosną, nie jest to jednak proste przeskalowanie. Są pewne wielkości graniczne, w których zawiera się dobre działanie. Zbyt mała średnica skutkuje powolnym wylewaniem się naparu, co grozi przeparzeniem herbaty, za duża to chlapiący dziobek. Uchwyt dostosowany do palców dłoni to pewny i wygodny chwyt. Proporcje wielkości tych elementów do korpusu w malutkich czajnikach będą inne niż w czajnikach o podobnej formie, ale dużo większych.
Najmniejszy czajnik jaki do tej pory wytoczyłem miał ok. 40ml. pojemności. Trudność w tej skali polega na precyzji i takim dobraniu wielkości elementów, żeby nie zagubić formy i nie stracić użyteczności. Nieco łatwiej jest z czajnikami dużo większymi.
Małe jest piękne, ale wymagające.

środa, 30 marca 2016

Glina i herbata

Z gliny powstają naczynia, w których zaparzamy i z których pijemy herbatę.


Wyjątkowość, specyfika konkretnej herbaty wynika z miejsca jej pochodzenia i z szeregu procesów jej obróbki. Mamy więc herbatę zieloną, białą, oolong, pu-erh itd.
Z gliną podobnie, to jakie ma cechy, kolor, zależy od miejsca wydobycia, od składu masy ceramicznej, bo w zasadzie słowo "glina" to skrót myślowy, naczynia powstają najczęściej właśnie z mas ceramicznych, które są mieszankami kilku składników, między innymi różnych glin kopalnych, dodatków schudzających itd. - z tej perspektywy porcelana nie różni się zbytnio od "gliny" - może to być różnica jednego składnika.







Sposób parzenia herbaty decyduje o jakości naparu - temperatura wody, czas parzenia, ilość suszu - zmieniając te elementy można daną herbatę odkrywać na nowo wielokrotnie.
Glina, żeby stała się ceramiką potrzebuje wysokiej temperatury. 900 - 1300 st. C to taki orientacyjny przedział. Rodzaj i konstrukcja pieca (piec elektryczny, gazowy, opalany drewnem), czas wypału, temperatura końcowa, wypał redukcyjny - te czynniki potrafią zmienić wygląd danej gliny diametralnie.





Herbata zazwyczaj nie potrzebuje dodatków, aromatyzowania, choć to oczywiście sprawa gustu. Zdobienie, szkliwienie gliny, to też może być dodatek. Osobiście lubię taką "surową" glinę - forma, żywy ogień - to często wystarcza.