środa, 4 lutego 2015

Houhin

Houhin to rodzaj czajnika, który pojawił się w moich garncarsko-herbacianych doświadczeniach najpóźniej. Jest dobrym przykładem, żeby pokazać jak w pracy nad naczyniem przeplatają się i wpływają na siebie aspekty funkcji i formy.


Tradycyjnie houhin używany jest do przygotowania wysokogatunkowej japońskiej zielonej herbaty. W praktyce oznacza to, że liście zalewane są wodą o temp. 50-60 st. C, a co za tym idzie ścianki naczynia nagrzewają się w niewielkim stopniu, można je chwycić nie parząc sobie palców.
A co przy wyższych temperaturach?
Żaden inny rodzaj czajnika nie działa tak szybko jak houhin - przelanie naparu to moment, a to cech, która idealnie pasuje do... gong-fu cha.
Przy toczeniu kolejnych wersji houhina, takie "rozszerzenie" jego zastosowania znalazło swoje odbicie w formie. Wielokrotne zalewanie liści wodą o temp. bliskiej 100 st. C silnie nagrzewa ścianki - to parzy, stąd pojawił się wysoki kołnierz, albo mocno wywinięta krawędź, czy dodana stopa - elementy, które pomagają w utrzymaniu rozgrzanego houhina.


Przy przelewaniu zaparzonej herbaty ważne jest by strumień był zwarty i nie zaciekał po ściankach - w houhinie oznacza to mocne wyprofilowanie, wywinięcie wylewu, charakterystyczne krzywizny formy.


Liście herbaciane potrzebują miejsca, żeby podczas zaparzania móc się w pełni rozwinąć - tu forma zbliżona do sfery jest idealna; cóż nie każdy mój houhin to kulka, staram się natomiast by miejsce dla rozwijających się liści było.


Myśląc o bardziej uniwersalnym wykorzystaniu houhina zastanawiam się nad wielkością otworków w sitku (to zawsze kompromis między tym co przeleci a tym co zatka), podejmuję decyzję czy szkliwić (nie szkliwiony można by hodować), wreszcie jak uformować i osadzić pokrywkę.


A pojemność? Pojemność to skala naczynia, to zużycie herbaty...

niedziela, 11 stycznia 2015

Porcelana

Rzadko toczę z porcelany, a że blisko połowa ostatniego wsadu to właśnie ona, więc kilka refleksji.
Nie jest to dla mnie łatwy materiał do pracy na kole, specyficzna konsystencja, wrażliwość na błędy, trzeba się przestawić. Plus to precyzja jaką można uzyskać w detalach (tak spasowanych pokrywek "na sucho" jeszcze nie miałem).
W piecu też jest odmienne od typowej masy kamionkowej - inaczej płyną po niej szkliwa no i ... mocno się deformuje - precyzja spasowania zostaje już tylko wspomnieniem...
Otwieram piec i jest ból - szkliwo zalało otworki i uchwyty, pokrywki nie wchodzą w korpusy - szlifierka w dłoń i nauka na przyszłość.
Jest w niej jednak jakaś szlachetność i w połączeniu z niektórymi szkliwami ma MOC.


Jasna masa kamionkowa, czyli reszta wsadu bez większych zaskoczeń.


...
post pierwotnie ukazał się 1 października 2014 na forum Herbaciarze

Czarno-biała zapowiedź

Wsad gotowy:

kamionka


i porcelana.


...
post pierwotnie ukazał się 12 września 2014 na forum Herbaciarze

Shibo, shino i szata

Od jakiegoś czasu moim ulubionym naczyniem do codziennego zaparzania herbaty jest shiboridashi - to konkretne, to jedno z pierwszych jakie wytoczyłem kilka lat temu - shibo-gigant, ok. 200ml, pękate z płaską pokrywką, czyli shibo-dziwak i "dziwnie" go używam, parząc w nim wszelkie herbaty, od japońskich zielonych, przez oolongi do darjeelingów.
Przy odpowiednim chwycie i zalane wrzątkiem nie parzy, łatwe w czyszczeniu, skuteczne w zatrzymywaniu nawet drobnych listków.


Od jakiegoś czasu moim ulubionym szkliwem jest shino - to konkretne to prosta dwuskładnikowa receptura - glina i skaleń. Daje szlachetną złamaną biel, "kocha" żywy ogień i z każdą kolejną czarką herbaty nabiera herbacianej patyny, uwidaczniając siatkę spękań.


Od jakiegoś czasu moją ulubioną herbatą jest Da Hong Pao - pierwsze spotkanie kilka lat temu jakoś mi przemknęło bez echa, a dziś:

prowadź mnie Da Hong Pao
żyję po to by Cię pić Da Hong Pao
moje dzieci i zwierzęta bębą nosić Twoje imię Da Hong Pao
Twój napar to krew mojej duszy Da Hong Pao
ależ Ty masz liście Da Hong Pao


...
post pierwotnie ukazał się 21 lipca 2014 na forum Herbaciarze

Cztery czarki, herbata i pretekst

Tytułowe czarki i herbata to pretekst, żeby kilka słów powiedzieć o kilku osobach i przy okazji z dobrej ceramiki napić się dobrej herbaty.


Pierwsza czarka - Jacek Tratkiewicz
Mój pierwszy nauczyciel garncarstwa. Myślę, że dzięki niemu i Marcie Kędzierskiej robię to co robię - kamionkę wypalaną drewnem dedykowaną herbacie. To u Tratków poznałem smak umami i tak to się potoczyło. Piece, szkliwa, masy, ceramika - godziny przegadane, litry wypite (herbaty też... :)

Druga czarka - Jurek Szczepkowski
Przy którymś spotkaniu u Tratków padło nazwisko Jurka i tak znalazłem się w Czarnem, połemkowskiej wsi w Beskidzie Niskim. Jurek wypala drewnem kamionkę i spora część jego pracy to naczynia do herbaty... taki zbieg okoliczności. Człowiek, miejsce, piec, herbata - to pozostawia ślad.

Trzecia czarka - Andrzej Bero
Ogromnie się ucieszyłem, gdy pierwszy raz trafiłem na blog Andrzeja - bratnia dusza, herbaciano-ceramiczny "świr", rany, nie jestem sam... Prace Andrzeja to dla mnie punkt odniesienia, inspiracja, nauka i... przyjemność.

Czwarta czarka - Petr Nowak
Historia podobna jak z Andrzejem - blog Petra, piękna, inspirująca ceramika, podziw dla mistrza i... spotkanie we wrocławskiej Czajowni z człowiekiem i jego pracami.

Herbata - Joanna Liu Mulan
Zrobiliśmy z Joanną herbaciano-ceramiczną wymianę, o której Joanna pisze na swoim blogu. No właśnie Joanna i jej blog - jego lektura to jedyna w swoim rodzaju obecność przy narodzinach pasji, jej dojrzewaniu, spajaniu różnych życiowych wątków, możliwość bycia z osobą, dla której herbata to sposób poznania siebie; w końcu duża porcja herbacianej wiedzy.

Są czarki Jacka, Jurka, Andrzeja i Petra, jest herbata od Joanny; dodaje czajniki i parzę.


W czarce Jacka Dong Ding Oolong z małego czajniczka.
U Jurka Lao Shou Mei Bai Cha z houhina.
Czarkę Andrzeja wypełnia Long Jing Tiger Spring z kyusu.
W Petra czarce Sincha Kyoto z shiboridashi.


Ludzie, ceramika, herbata.

...
post pierwotnie ukazał się 8 lipca 2014 na forum Herbaciarze

Rzemiosło czy sztuka?

Na pytanie, czy jestem rzemieślnikiem czy artystą - odpowiadam - jestem garncarzem; na pytanie, czy robię sztukę czy rzemiosło - odpowiadam - robię czarki, czajniki...
Lubię narzędzia, lubię nimi pracować, w miarę możliwości robić je samemu. Ważne jest dla mnie poznanie materiału, techniki, technologi, funkcjonalność; praca rękami i sam proces powstawania - rzemiosło daje radość.
Równie ważne są poszukiwania formy, proporcji, klimatu; cała sfera doznań estetycznych, piękno w czarce.
Kunszt, kunsztownik - to słowa, które godzą, nieco sztuczny jak myślę, tytułowy dylemat.

...
post pierwotnie ukazał się 19 marca 2014 na forum Herbaciarze

pół miarki, trzy przelania, piętnaście oddechów

Bi Luo Chun
pół miarki (ok. 4g)


trzy przelania (ok. 70 st.C)


piętnaście oddechów (ok. 1,5 min)
napar gotowy



...
post pierwotnie ukazał się 19 lipca 2014 na forum Herbaciarze